Powrót do formy po porodzie

W czym sport pomógł mi w tracie ciąży? Czy to, że pół życia trenowałam, pomogło mi szybciej w dojściu do siebie po porodach? Sport wyczynowy ma swoje plusy i minusy – dla przyszłych matek to definitywny plus!

Nie ukrywam, że w trakcie ciąży na dużo sobie pozwalałam. Tłumaczyłam to tym, że przecież ciężarną będę dwa, góra trzy razy w życiu. Gdy okazało się, że na świecie pojawi się Zosia (pierwsza córeczka), dużo leżałam, jadłam, oglądałam zaległe seriale…To musiało wpłynąć na moją sylwetkę. Gdy w niecałe 5 miesięcy po porodzie, dowiedzieliśmy się o drugiej ciąży – z jednej strony cieszyłam się: “bo taki był plan”, jednak wiedziałam, że moje ciało nieźle dostanie po d***. I tak było. O ile porody nie były specjalnie “trudne”, to mój kręgosłup niezbyt dobrze zniósł kilkanaście kilogramów nadwagi.

Musimy działać!

Szybko chciałam wrócić do swojego ukochanego sportu – judo. Do trenowania innych, przekazywania im mojej wiedzy. Dlatego w wakacje (4 miesiące po porodzie), rozpoczęłam powolną metamorfozę – powrót do sylwetki sprzed ciąży. Niestety wtedy odezwał odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Udałam, że nic się nie dzieje i dalej nosiłam córeczki (dwie równocześnie), ciągałam zakupy, zasuwała w domu i na treningu. To musiało się skończyć niedobrze. Wylądowałam na kozetce u fizjoterapeuty. Główny zarzut – słaby brzuch! Jak to słaby? Kiedyś robiłam setki brzuszków, a tu taki osąd…Musiałam go wzmocnić, aby mój kręgosłup poczuł się lepiej.

Plank plank plank

Głównym ćwiczeniem, które zalecił mi lekarz był plank (deska) – w podporze przodem i w podporze bokiem. Napiszę tak, jak mawiał Maruda “Jak ja nie lubię plank’u!”. Ciało się trzęsie, dzieci wchodzą na plecy, pies liże po stopach…Jednak pierwsze efekty były widoczne niemal od razu. Zaczęłam bardziej dbać o kręgosłup, dorzuciłam basen (style, które polecam to kraul i grzbiet). Do tego posłuchałam Matki Polki Trenującej, trenerki personalnej, która pomaga kobietom szybciej dojść do formy sprzed ciąży. Poleciła mi ciekawe ćwiczenia na mięśnie dna miednicy – tzn.: wciąganie kwiatka. Możesz się domyślić o co chodzi 😉 Teraz ograniczam dźwiganie, na treningu nie pokazuje mostka, nieco wyluzowałam.

Znajdź czas dla siebie!

Wiem, że to łatwo napisać, a trudniej zrobić. Przy dwójce malutkich dzieci tym bardziej. Jednak kieruję się zasadą, że “Zdrowa mama to zdrowe dziecko”. Nie tylko w sferze fizycznej. Musisz ustalić to z mężem, tak jak zrobiłam to ja. Podzieliliśmy obowiązki, czas z dziećmi i czas dla siebie. Trochę egoizmu nikomu nie zaszkodziło 😉 Wyjdź SAMA na spacer, na basen, na kawę ze znajomą. Możesz, uwierz mi, nic się nie stanie.

Napisz mi jak wy dzielicie czas z dziećmi i jakie ćwiczenia robisz, aby czuć się dobrze w swoim ciele.