Coś dla Rodzica

5 powodów, dla których NIE kupować wózka Qeridoo

Wychowanie 2 córek, rodzonych rok po roku, to nie lada wyzwanie. Nie chodzi mi jedynie o logistyczne podejście do codzienności. Analizowaliśmy wiele podwójnych wózków, sprzętu tak ważnego dla każdego rodzica i dziecka. Stanęło na wózku Qeridoo.

Od razu przejdę do sedna tematu. Dlaczego NIE WARTO kupować tego wózka?

1. Jest za lekki!

Czy wyobrażasz sobie spacer z dwójką dzieci (łącznie ok. 25 kg żywej wagi) plus zakupy i pies przyłączony do ramy wózka? Niektórych rodziców wizja wyjścia na spacer z dwiema małolatami mogłaby przerazić. Ja mam to na co dzień. Wracając nie czuję zakwasów, bólu ramion i nie mam odcisków! Do tego wózek można sterować 1 ręką. Jakież to niebezpieczne! Swoją uwagę można skupić na drugiej dłoni: z lodem/komórką/kwiatkiem/czymkolwiek. Uważajcie – to bardzo zwodnicze!

2. Jest za szeroki!

Wózek, nie dość, że mieści 2 istoty, spokojnie pomieści również zakupy na kilka dni. Pod siedzeniem dzieci jest specjalna skrytka na sprzęt spacerowy: typu piłka, wiaderka do piasku itp. Ewentualnie można tam schować zakupy. Przecież zawsze to nosiłam w torbie, na ramieniu! Co mam teraz zrobić z zestawem wielkich torebek kupionych specjalnie na tę okoliczność! O i jaka to nieoszczędność! Wyjście z dziećmi = zakupy. Można zbankrutować!

3. Można podpiąć go pod rower…

Siedzisz na kanapie, oglądasz swój serial i nagle przychodzi mąż. “Kochanie, jedziemy jutro na wycieczkę rowerową z dziećmi!” mówi. A ja już miałam w planie: kolejny odcinek serialu, zakupy, paznokcie i mycie głowy! Zamiast leniwie spędzać sobotę, dzięki wózkowi Qeridoo, jadę na wycieczkę rowerową z moimi dziećmi. Phi! A do tego będzie mnie widziało całe osiedle, bo wózek ma chorągiewkę i odblaski…

Nie tylko można jeździć nim z rowerem. Rolki też dają radę!

 

4. Można z nim jeździć pociągiem.

Jeżeli chcesz ominąć dziwne spojrzenia pani konduktor sprawdzającej bilety – nie wsadzaj złożonego wózka do przedziału! Mnie taka okoliczność spotkała. Całą rodziną wybraliśmy się pociągiem do pobliskiego Giżycka. To miał być pierwszy raz w pociągu Zosi i Oliwki. Podróż i zwiedzanie Giżycka były dla dzieci niesamowitą atrakcją. Wózek bez problemu zmieścił się do przedziału. Składa się go prosto i szybko – nie trzeba się mocować i szukać ukrytych dźwigni. A szkoda – bo bardzo to lubiłam w innych wózkach. Pani konduktor zrobiła minę, ale pomimo tego, nie musieliśmy dokupować biletu za nadbagaż. TLK nieco na nas straciło!

5. Dzieci mają w nim ZA wygodnie!

Kto wymyślił zapięcia i siedzenia w tym wózku, powinien dostać po łapach! Moje dzieci szybko się przyzwyczają do wygody (jak większość ludzi) i kiedy tylko wychodzimy na spacer – idą spać! Dodatkowo działają mocne amortyzatory. Nie słyszę wrzasków, płaczu, stękania. Co to za spacer, bez efektów dźwiękowych?! Potem nie będą mogły zasnąć w swoich, jakże niewygodnych, łóżeczkach!

 

No i na koniec najważniejsze. Jeżeli nie lubisz się uśmiechać do przechodniów, odpowiadać na pytania życzliwych osób, odpoczywać spacerując – NIE KUPUJ TEGO WÓZKA!

PS. Nazywam go “wózkiem” pomimo tego, że jest przyczepką, bo służy nam częściej jako wózek właśnie. Polecony przez portal Dzieciaki w plecaki (pozdrawiam!!) jest jednym z NAJLEPSZYCH zakupów w ostatnim czasie 🙂

Tagged , ,