Coś dla Rodzica

Hiszpania z dziećmi – za i przeciw

W tym roku przedłużyliśmy majówkę i całą rodziną odwiedziliśmy Hiszpanię. To był pierwszy lot moich córek, pierwsza zagraniczna wyprawa, pierwszy raz na plaży, w oceanarium…Ale po kolei. Jak oceniam wylot do Hiszpanii z dziećmi?

Pierwsza niewiadoma – lot

Bałam się jak dziewczynki przeżyją start i lądowanie samolotu. Obie są dosyć odważne, aczkolwiek mają swoje “strachy” (np. ostatnio Oliwka przestraszyła się muchy). Do tego cała wyprawa na lotnisko, odprawy, czekanie na samolot. Okazało się, że Modlin jest bardzo prorodzinny – ma dużą salę dla maluchów. Można tam przewinąć dzidzię, pobawić się przy stoliku, odpocząć. Spędziliśmy tam “dobrą” godzinę. Odprawa przeszła dość szybko, i jako że lecieliśmy Rainair’em, spacerkiem poszliśmy pod sam samolot. Uwaga – ważna informacja dla rodzin z małymi dziećmi. W skład waszego bagażu – bezpłatnie – wchodzą wózek dziecka i fotelik samochodowy/łóżeczko turystyczne. Dlatego Oliwkę (młodszą córcię) podwieźliśmy wózkiem pod sam samolot. Dziewczynki miały swoje, oddzielne fotele, a pasy były dopasowane do ich postury. Start samolotu był dla nich bardzo ciekawy – nie bały się głośnych silników. Gorzej niestety z lądowaniem, bo pilot dość szybko obniżył wysokość i Zosia miała problem z uchem. Dlatego ważne, aby mieć przy sobie żelki, owoce suszone, cukierki do ssania.

Kwatera i życie codzienne

Przyznaję, że nigdy nie byłam na wczasach w formacie all inclusive. Leżenie plackiem nad basenem w ogóle nas nie pociąga, więc i tym razem postanowiliśmy podróżować na własną rękę. Podobnie jak w Tajlandii, Singapurze czy Malezji (ehhh to były piękne czasy ;)). Mieszkaliśmy w apartamencie, w Gandii – miasteczku na południe od Walencji. Nieuniknione było zatem wynajęcie auta – tu mieliśmy małe zamieszanie. Na papierze zaznaczono, że auto jest nowe i bez uszkodzeń. My natomiast zauważyliśmy małe wgniecenia na masce. Godzinę zajęło zmienienie zapisów na karcie wynajmu auta. Mieszkanie było bardzo duże – każdy mógłby mieć swój pokój. Plus salon i kuchnia. Czego chcieć więcej? Do centrum miasta 10 minut autem, do plaży 3 minuty (chętnie dam więcej info dla osób chcących skorzystać w tego apartamentu). 300 metrów od bloku 2 duże sklepy (Aldi i Family cash), więc zakupy nie były problemem. Jedyne co nas zaskoczyło, to godzina otwarcia sklepów. Ale w końcu to Hiszpania – sklepy otwierano o 9:00 – luz.

Plaża i zwiedzanie

Kiedy dziewczynki zobaczyły morze – nie chciały z niego wyjść. Nie było zbyt ciepłe, więc w grę wchodziło jedynie moczenie nóg. Jednak uciekanie przed falami to była największa frajda. Plaża w Gandii ma piękny, miękki piasek – aż żal było tego nie wykorzystać. Długo nie czekając kupiliśmy zestaw foremek, łopatek, wiaderka i latawiec w pobliskim Decathlonie. Dziewczynki miały tam super zabawę. Zwiedziliśmy parę pobliskich miejscowości i 2 ekstra atrakcje w Walencji: oceanarium i Park Guliwera. Ta druga, to plac zabaw zrobiony w wielkiej postaci leżącego Guliwera. Jednak do dziś Zosia opowiada wszystkim o morsie, który miał katar. Otóż w Oceanografik, największym oceanarium w Europie, mogliśmy oglądać zwierzęta i ryby z bliska. O ile rekiny nie były jakoś specjalnie przyjazne, to morsy nadrabiały z nawiązką. Oto on, w całej okazałości:

 

Odwiedziliśmy również:

  • park wodny w Benidormie (Aqualandia)
  • miasteczko Calp z przepięknymi widokami
  • plaże w Oliwie i Daimus

W większości miejsc jadaliśmy na podstawie Tripadvisor’a – apki dotyczącej restauracji/hoteli itp. Jednak restauracje polecane, z dużą liczbą ocen i zdjęć przeważnie są faktycznie dobre.

O czym pamiętać przed wylotem?

  1. Paszport/dowód osobisty dla malucha – jeżeli jeszcze go nie masz, warto wyrobić. Nigdy nie wiesz kiedy trafi Ci się oferta życia, last minute czy inna niespodzianka za granicą.
  2. Za granicą też są sklepy, więc nie musisz wieźć ze sobą zapasu pieluch czy kosmetyków. Można je kupić, a ceny nie są dużo wyższe niż w Polsce.
  3. Zaopatrz się w przekąski do samolotu. Dla dzieci możesz wnieść nawet wodę w butelce, która na pokładzie samolotu kosztuje 3 euro (0,5 l).
  4. Na plażę zawsze zabieraj ciuchy na zmianę – nie ma szans, aby dziecko nie zamoczyło się w morzu, a potem wytarzało w piasku 😀
  5. Szeroko się uśmiechaj – zauważyliśmy, że Hiszpanie często zaczepiają dzieci pokazując im język. Zosia początkowo się dziwiła, a potem ładnie mówiła “hola” 🙂
  6. Miej na “czarną godzinę” ściągnięte bajki. My mieliśmy Dorę i Pepę – kilka razu uratowały sytuację.
  7. Przygotuj się, że głównym Twoim zajęciem będzie szukanie placu zabaw i testowanie go z dziećmi – cóż taki los rodzica 😉

Usilnie szukałam minusów takiego wyjazdu. Póki co wpadają mi tylko plusy. Oprócz tych powyższych, zauważyliśmy jak bardzo nasze córki zmieniły się. To było tylko kilka dni, ale każda podróż uczy, bawi, rozwija. Spędzaliśmy razem każdą chwilę, więc widzieliśmy każde nowe zachowanie, umiejętność czy zachowanie córek. Zauważyliśmy, że Oliwka uwielbia zaczepiać ludzi uśmiechem, a Zosia dzieli się każdym kęsem ciastka czy paluszkiem. Zżyliśmy się na nowo. Oczywiście jest to zupełnie inny wyjazd niż ze znajomymi na studiach czy sam na sam z mężem. Jednak obranie celu, dobry plan i pozytywne nastawienie dawały rezultaty w postaci pięknych wspomnień, tysiąca zdjęć i niezapomnianych chwil.

 

Tagged ,