Coś dla Rodzica

Kobieto! Wypij to piwo!

Przed pojawieniem się dzieci byłam bardzo aktywna i wiecznie zajęta. Był czas na podróże, przyjemności, spotkanie ze znajomymi. Jak jest teraz, kiedy mam dwie córki, męża i psa? Kluczem do sukcesu jest podział obowiązków i zdrowy egoizm.

Do 26 roku życia mieszkałam w Warszawie, a szczytem spełnienia był 3 prace, które zapełniały mi całe dnie. W pewnym momencie zorientowałam się, że codziennie robię trójkąt po stolicy (Żoliborz, Wilanów, Praga) i tak w kółko (tzn w trójkąt). Kiedy zostałam pracownicą na pełen etat (w Polskim Związku Judo), musiałam wybierać. Jednak praca “w sporcie” nie kończy się na 40 godzinach tygodniowo. Dochodzą weekendy, podróże, praca w domu. Życie pędziło. Czasami brakuje mi tego zapierdzielu, jednak czy teraz mam lżej?

Slow live

Przeprowadzka na Mazury miała 2 powody: chęć bycia bliżej natury (jezior, lasów) oraz bycie bliżej rodziców i znajomych. Od początku wiedzieliśmy, że rozkręcenie czegoś nowego, w mieście gdzie nie zna się nikogo, nie będzie łatwe. Jednak nasza Akademia niedługo kończy 7 lat i ma się świetnie! Robimy to, co lubimy. Jednak ja tu nie o tym, aczkolwiek Akademia spełni w moim wpisie duże znaczenie! Po pojawieniu się Zosi (3 lata temu), wiedzieliśmy, że szybko chcemy drugie dziecko. Powodem były wyrzuty sumienia – po zajściu w ciąże musiałam zamknąć sekcję judo – niestety w małym mieście brakowało specjalistów i trenerów do przejęcia zajęć. A jednego byliśmy pewni – Zosia nie będzie jedynaczką, więc szybko zaczęliśmy starać się o rodzeństwo dla małej. Większość osób zapewniało mnie, że to nie takie łatwe – u nas okazało się bardzo łatwe ;). Oliwka pojawiła się niecałe 14 miesięcy po Zosi. I się zaczęło…

Chcesz wiedzieć, co to znaczy brak czasu? Urodź dzieci rok po roku.

Moja rok starsza siostra – Magda – jest moją najlepszą przyjaciółką. Nasza mama doskonale pamiętała okres naszego dzieciństwa, gdzie wcale nie było lekko. W “tamtych” czasach rola ojca nieco się różniła – miał zapewniać rodzinie pieniądze, a od wychowywania była mama. Dlatego, kiedy mama dowiedziała się, że jestem w drugiej ciąży zareagowała, delikatnie pisząc, pesymistycznie. Wiedziała co mnie czeka, jednak nie spodziewała się takiego zaangażowania mojego męża. Warto dodać, że mieszkamy w mieście, gdzie nie mamy ani babć, ani cioć, ani sióstr – ot taka fanaberia 😉 – życie na Mazurach. Pomimo tego udało się nam poukładać 2 działalności, realizować nasze hobby, spotykać się ze znajomymi i dużo czasu poświęcać dzieciom.

Najważniejsze – odpowiednie nastawienie i podział obowiązków

Wychodzę z założenia, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci (i na odwrót – wkurzona matka, zdenerwowane dzieci). A ja zawsze byłam aktywna i potrzebowałam ludzi dookoła siebie. Dlatego szybko wznowiłam treningi judo – dla siebie, dla rozwoju, dla ludzi. Potem dorzuciłam do tego środowy basen i piątkowe wyjście ze znajomymi (koncerty, spotkania na pogaduchy w knajpie, czasem trening bjj). A od 3 miesięcy dodatkowo biegam 2-3 razy w tygodniu. Dodam, że gotujemy sami (kilka razy w miesiącu zamawiamy jedzenie), sprzątamy sami, zakupy robimy sami. Od niemal roku Zosia chodzi do przedszkola, a różnica między jednym a dwoma maluchami w domu jest ogromna. Śmieje się, że kiedy Oliwka zostanie przedszkolakiem to mi odbije w powodu nadmiaru wolnego czasu. Gdyby nie podział obowiązków i spora doza egoizmu, nie robiłabym tego co lubię i czego mi potrzeba. Siedziałabym z dziećmi, miałabym wypucowane mieszkanie, ale w środku byłabym nieszczęśliwa. Tak przyznaje, jestem egoistką – dbam o siebie i kiedy mam w planie dwudniowe szkolenia Social Media Week w czerwcu, to ze spokojną głową mogę jechać, bo wiem, że świat się nie zawali, dzieci będą dopatrzone, a ja spełniona. I nie, nie jestem perfekcyjną panią domu. Ale dobrze mi z tym i polecam to również Tobie!

Nawarzyłaś piwa?

Moim zdaniem najgorszym rozwiązaniem jest ogarnianie wszystkiego i perfekcjonizm na co dzień! Obiad, zakupy, rachunki, pies, śmieci, odkurzacz…a gdzie TY, gdzie dzieci, no i gdzie mąż? Przyzwyczaisz członków rodziny do wygody, do podstawionego jedzenia, do braku obowiązków domowych i…klops. Dlatego od małego uczę dzieci obierania warzyw do zupy, a z mężem mamy fajny podział zadań. On płaci rachunki, ja piorę ciuchy – to taki przykład bo jedno i drugie jest ważne.

Naprawdę sądzisz, że Twój mąż, którego przez 4, 6, 8 lat wyłączałaś z procesu wychowania dziecka (bo wszystko robiłaś za niego, łącznie z podejmowaniem decyzji), nagle zatrze ręce i powie: „Dobra, teraz moja kolej!”?

Pani Swojego Czasu – Ola Budzyńska

Zastanów się nad tym i już dziś zmień to co możesz – zacznij myśleć o sobie! A nieumyte naczynia mogą poczekać do jutra 🙂

Tagged , , ,