Coś dla każdego

Baletnica na tatami

[English below]

Pewnie dziwi Cię zdjęcie zapowiadające ten wpis. Jednak jest to pierwszy post na blogu Judomamy, więc chcę w nim przybliżyć Ci moją osobę oraz historię mojej łagodnej drogi jaką jest judo.

Baletnica na tatami

Przenieśmy się w połowę lat 90 do Białegostoku. Ja, „dobrze” zbudowana dziewczynka, bardzo lubiłam wszelkie zajęcia sportowe. To dzięki tacie – lekkoatlecie (w latach 70 był nawet w kadrze narodowej). Przygodę ze sportem rozpoczęłam właśnie od baletu. Niestety, moja przygoda z tańcem zakończyła się po stwierdzeniu przez panią prowadzącą, że jestem zbyt pulchna. Dla 10-letniej dziewczynki autorytet prowadzącej zajęcia to coś bardzo ważnego. No właśnie – nie mogłam dalej kontynuować zajęć. Taki talent przecież nie mógł się zmarnować (;))– tata zaprowadził mnie na zajęcia judo.

Początek łagodnej drogi

Grupa, do której trafiłam była dość zaawansowana, a trener Mroczko nie lubił „dzieci znajomych”. Wszystko wskazywało na porażkę. Tym bardziej, że nie wiedziałam co to judo, a tata powiedział że przewroty (które uwielbiałam). Prawdziwy kryzys nadszedł, kiedy po krótkiej rozgrzewce, 2 starszych chłopców zaczęło mną rzucać. Pierwszy trening, niewielkie przeszkolenie upadania i łup. Na zmianę, jeden i drugi. „Rzuciliście 50 razy? To jeszcze 50”…Trener nie miał litości. Teraz wiem, że to był test. Na koniec usłyszałam „Wesołych świąt i smacznego jajka” (był październik). Płakałam, mama płakała, siostra płakała…a tata, cóż – poszedł porozmawiać z trenerem. Sprawa była jasna – jeżeli przyjdę na następny trening – „będą ze mnie ludzie”. Długo się wahałam, miałam obolałe nogi, plecy, ręce – pamiętam jak leżałam w wannie i biłam się z myślami.

Decyzja

Postanowiła nie zawieść ojca – wiedziałam, że zależy mu na mnie ale i na judo. Widział, we mnie potencjał, a jako nauczyciel wychowania fizycznego, znał się na rzeczy. Poszłam na drugi trening. Bałam się, ale przełamałam lęk. Muszę dodać, że trener Mroczko to wybitny specjalista, ale minę ma zabójczo poważną (;)). Tak czy siak, 10-letnie dziecko mogło się przestraszyć. „Szostało znowu ty” usłyszałam po wejściu na tatami. Trener zapytał mnie, którzy chłopcy mną rzucali. „Teraz Ty będziesz rzucać nimi – cały trening” powiedział coach. Tak rozpoczęła się moja przygoda z judo.
Wracając myślami do tych dni wiem, że ta decyzja zaważyła na moim życiu. Dzięki niej, dzięki ciężkim treningom, dzięki wielu ludziom i dzięki sobie samej – doszłam w sporcie do paru znaczących osiągnięć. Ukończyłam AWF, gdzie poznałam mojego obecnego męża i ojca moich dzieci. Posiadam 2 Dan, fascynuję się judo, wiedzę przekazuję najmłodszym judokom. To moje życie – a ten blog ma przekazać odbiorcom moją dobrą energię i sportową wiedzę.

Jak to było u Ciebie? Kto Cię zaprowadził na pierwszy trening? Dlaczego zaczęłaś/zacząłeś przygodę z judo? Jestem bardzo ciekawa waszych historii.

Wersja audio – nie masz czasu czytać? Posłuchaj! Kliknij TU

You are probably wondering why is this image announcing this entry. However, this is my first post on  Judoma’s blog, and  I want it to visualize my personal story and my gentle way which was judo.

Let’s move back to the mid-90s to Bialystok. I, the “well” built girl always loved all sport activities. Thanks to my dad – athlete (in the 70s he was even in the national team). My adventure with sport has started from ballet classes in fact. Unfortunately, it didn’t last long and it ended after I heard my teacher saying that I was too chubby. For 10 years old girl, teacher’s authority was very important. Therefore I couldn’t continue. But such a talent couldn’t just go to waste 😉 so my dad took me for the judo training (to one of his friends – judo coach).

The beginning of the gentle way

The group which I got to, was quite advanced, and the coach Mroczko didn’t like the “ friends’ kids”. Everything seemed to point to my failure. Especially that I did not know what ‘ judo’ was and my dad told me that it’s mostly flips, which I loved. The real slump started when after short warm up two boys started to throw me to the ground. First training, basically without any preparation or knowing any falling techniques and bang. One after the other. Then I heard the coach asking them: “have you thrown her 50 times yet? Ok then, another 50, go ahead!’. He had no mercy. Now I know, that was a test. At the end, when it was finally over I heard him saying “ok, Merry Christmas and Happy Easter” ( it was October) . I cried, my mom cried so did my sister and…my dad, he went to talk to him.  The situation was clear, if I show up again he will train me.  I was very dubious about all this, I had sore legs, arms and such a back pain, I remembered sitting in a bathtub and pondering.

Decision

I decided not to disappoint my father, I knew he cared about me but at the same time he cared about judo. He saw a potential in me and as a P.E. teacher he knew what he was doing. So I went for the second training, I was scared but I overcome it.  I need to add that coach Mroczko is an excellent expert but his face is also so serious. ( J ). Anyway, he could scare a 10 years old child easily.  „Szostalo it’s you again” I heard when I stepped on a tatami. He asked me to point at the boys who had been throwing me the day before. “ Now, you are going to throw them for the entire training” he said. And that’s how my adventure with judo has started. When I think back, I know that this decision  has influenced all my life.  Thanks to it and hard trainings , thanks to many people and myself – I achieved quite a lot in sport. I graduated AWF, where I met my current husband, father of my children. I’ve got 2nd Dan, judo became my biggest passion and now I share my knowledge and my passion with the youngest judo contestants. That’s my life and this blog is meant to hand on my good energy and knowledge about sport.

 

Wersja audio – nie masz czasu czytać? Posłuchaj! Kliknij TU

Tagged , ,