Coś dla Sportowca

„Łagodna” podróż z Anetą Szczepańską

W miniony weekend, podczas European Judo Open w Warszawie, spotkałam moją Idolkę. Sama bardzo skromnie podkreśla, że tylko raz wygrała Turniej Warszawski (w 1993 roku). Jednak to najlepsza Judoczka w historii polskiego judo. Sama parę razy odczułam na własnej skórze jej moc. Z okazji Dnia Kobiet piszę o wicemistrzyni olimpijskiej z Atlanty – Anecie Szczepańskiej.

Przystanek nr 1 – Włocławek 1985

Aneta Szczepańska od małego lubiła sporty walki, podobały jej się kick boxing i boks. W 7 klasie szkoły podstawowej, zaproponowano jej przejście do szkoły sportowej (głównym sportem była lekka atletyka). Aneta długo się nad tym zastanawiałam, ale ostatecznie zrezygnowała, gdyż już trenowałam judo. „Pamiętam jak dziś gablotę, w której znajdowało się ogłoszenie o naborach do sekcji judo w klubie „Zryw” Włocławek” – wspomina Aneta. Na pierwsze zajęcia poszła z koleżanką, która potem zrezygnowała z uprawiania judo. Aneta myśląc, że judo podobne jest do karate, została. Fascynowały ją białe kimona. Był rok 1985. Już wtedy wykazywała się wielką ambicją i pracowitością. Początkowe niepowodzenia na turniejach mobilizowały ją podwójnie. Zdolna, pracowita, szybko i systematycznie wzbogacała swoje umiejętności techniczne, które w połączeniu z koncentracją i – jak sama mówiła – “zapalczywością” w walce, dawały coraz lepsze wyniki, najpierw wśród kadetek, potem juniorek i wreszcie seniorek. W 1991 r. „Szczepa” zaczęła wchodzić na podium na Pucharach Świata Juniorek (3 m. w Warszawie, Stokera, Elsdorf) a w 1992 r. również seniorek (Warszawa). Od tamtej pory była brana pod uwagę przy wszystkich wyjazdach kadry. Wielką szansę (mówiono, że trochę na kredyt i wyrost) dali jej szkoleniowcy włączając do reprezentacyjnej ekipy na MŚ w 1995. Jak się okazało, była to udana i opłacalna inwestycja. Zajęła 3 miejsce. Włocławianka po raz pierwszy udowodniła, że na wielkich prestiżowych zawodach potrafi się skoncentrować i umiejętnie wykorzystać wszystkie walory techniczne, które zdecydowanie wyróżniały ją spośród rywalek.

Przystanek nr 2 – Atlanta 1996

„Nie ukrywam, że jadąc na IO liczyłam na medal. Jako brązowa medalistka MŚ z Japonii, jechałam w roli faworytki. Byłam rozstawiana podczas losowania, ale mimo to niepewność pozostawała.” – wspomina Aneta. „W pierwszej walce spotkałam się z zawodniczką Engoang z Gabonu. Trudna zawodniczka, bardzo silna fizycznie. Spotkałam się z nią w walce treningowej podczas zgrupowania w Paryżu. Wiedziałam, że lekko nie będzie. Miała bardzo mocne kontry. Taktyka do tej walki była jedna. Atakować tak mocno, by przeciwniczka nie miała szans kontrataku. Tak się stało. Pierwsza akcja punktowana na koka na kosoto gari, a potem ippon na tai otoshi. W drugiej walce spotkałam się z Mistrzynią Europy z 1994 r. Angielką – Sweetman. Na początku walki pokonałam ją na ippon na uchi mata. W trzeciej walce (półfinałowej) spotkałam się z Alis Dubois z Francji, wówczas aktualną Mistrzynią Europy. Wiedziałam, że jest to walka o podium. Podczas MŚ wygrałam z nią na yuko po bardzo wyrównanej walce. Ale i tu w Atlancie nie było tak łatwo. Walka prowadzona na równi. Ja akcja na koka, potem ona na koka. Kilka groźnych ataków na ippon seoi nage Francuzki i kara dla mnie za pasywność. Zostaje 8 sekund do końca walki. Decyduję się na ostatni atak o uchi gari. Francuska obchodzi mi nogę i atakuje na harai goshi, wówczas ja nie zastanawiając się długo wykonuję kontrę tani otoshi. 4 sekundy na tablicy i euforia – jest ippon!” – powrót na olimpijskie tatami wywołuje uśmiech na twarzy srebrnej medalistki. Przeciwniczką w finale była Koreanka Cho Min Sun. Walka, niestety została przegrana, a na pytanie o możliwość cofnięcia czasu Aneta odpowiada: „Przypuszczam, że nie wiele by to dało. Taktyka na Koreankę była dobra. Na początku skontrowałam ją na yuko z jej najmocniejszej techniki o uchi gari. Potem ona rzuciła mnie na waza-ari i w końcowej fazie walki założyła skutecznie trzymanie kończąc pojedynek przed czasem. W tej walce zabrakło mi więcej wiary w siebie, być może wynik byłby lepszy, choć Koreanka była bardzo mocna.” Srebrny medal zawisł na szyi Polki. „Igrzyska Olimpijskie to zawody, na których każdy sportowiec powinien choć raz wystartować. Emocje związane z tą imprezą są nie do opisania.” – podsumowywała „Szczepa”.

Przystanek nr 3 – Bielsko-Biała 2008

Karierę sportową zakończyła w 2008 roku. Ostatnim startem były wygrane Mistrzostwa Polski w Bielsko Białej (po raz 11!). W swoim dorobku była brązową medalistką mistrzostw świata (1995 rok) oraz srebrną medalistką mistrzostw Europy (2004 rok). Przez całą drogę sportową towarzyszył jej trener – Roman Stawisiński (oprócz pierwszych 4 miesięcy, kiedy uczyła się padów). Porównując go do ojca, Aneta dodaje: „Nie tylko nas uczył judo, ale również pomagał w bardzo trudnych sprawach życia codziennego. Zawsze mogłam na nim polegać.” To z nim przekazywała swoją wiedzę młodszym adeptom judo we Włocławku. Podjęła prowadzenie klasy sportowej w Zespole Szkół nr 11 i postanowiła kontynuować szkolenie w klubie MKS „Olimpijczyk” Włocławek. Rozpoczęła pracę po drugiej stronie tatami. Pomimo niezbyt rozwiniętej bazy treningowej (nieduża tatami, brak siłowni), parze trenerskiej udało się wyselekcjonować grupę kilkunastu osób, które odnosiły znaczące wyniki na arenie polskiego judo. Wtedy do głosu doszedł Polski Związek Judo.

Przystanek nr 4 – Rio de Janeiro 2016

W 2014 Aneta Szczepańska dostała propozycję pokierowania kadrą narodową kobiet. „Nie miałam tutaj obaw co do moich umiejętności poprowadzenia grupy seniorek, lecz o czas, którego miałabym mniej na prowadzenie zajęć w klubie. Ponadto do IO Rio 2016 zostało bardzo mało czasu, a już na przełomie maja/czerwca 2014r. rozpoczynały się kwalifikacje do Igrzysk. Ryzyko podjęcia w tym momencie kadry było dość duże, dlatego że w przypadku jakiejkolwiek porażki reprezentantek Polski wina będzie zrzucana na mnie i szybko będzie oceniana moja praca trenerska, a w momencie sukcesu mówienie, że miałam szczęście.” Początkowo decyzję władz PZJudo o jej zatrudnieniu nazywała „ostatnią deską ratunku”, jednak na sukcesy nie trzeba było długo czekać. Już w kwietniu 2014 roku brązowy medal Mistrzostw Europy zdobyła Agata Ozdoba oraz drużyna kobiet. A w sierpniu brąz z Mistrzostw Świata przywiozła Katarzyna Kłys. Jednym z osiągnięć trenerki kadry było utworzenie zespołu dziewcząt, które zaczęły osiągać wyniki i wzajemnie się nakręcać co dało im również zdobycie Mistrzostwa Europy i wicemistrzostwa świata.Przyszedł czas na sukcesy również poza matą. Aneta została laureatką 14. konkursu Trenerka Roku, organizowanego przez Komisję Sportu Kobiet PKOl. „Z pokorą podchodzę do tego wyróżnienia, bo wiem, że to nie jest tylko moja zasługa. Odebrałam tę statuetkę w imieniu wielu osób – trenerów klubowych, poprzednich szkoleniowców kadry i przede wszystkim zawodniczek, które ciężko pracują, bo dzięki nim mamy te sukcesy.” – powiedziała PAP Szczepańska. W wywiadzie dla Eurosportu, z 2014 roku, podkreślała: „Cel jest jeden: zdobyć medal olimpijski. Nie ukrywam, że jest to bardzo trudne zadanie. Trzeba przede wszystkim znaleźć zawodniczkę, która się temu poświęci i bardzo zaangażuje. W kadrze są zawodniczki, które mają takie predyspozycje.” Srebrny medal Anety z Atlanty świetnie motywował zawodniczki, a one bardzo pozytywnie oceniały współpracę z trenerką kadry. Kadrowiczki ceniły jej otwartość do nowych technik i metod treningowych oraz bardzo indywidualne podejście do każdej z nich. Aneta sama podkreśla, że wciąż się uczy od innych trenerów, podpatruje techniki na zawodach. Egzamin – Igrzyska – nie zakończyły się po myśli “Szczepy”. Wystartowały 3 Polki: Arleta Podolak, Daria Pogorzelec i Katarzyna Kłys. Daria i Kasia wygrały po jednej walce, a Arleta odpadła w pierwszej rundzie turnieju. “Niestety nie ma usprawiedliwienia na te porażki, bo losowanie było naprawdę bardzo dobre. Ciągle wymagam większej determinacji, zawziętości, większej dbałości o szczegóły, również poza matą (np. dot. zbijania wagi). Przecież one wszystkie już wygrywają z najlepszymi na świecie.” – podsumowywała start Polek trenerka. Jej praca z kadrowiczkami procentuje do dziś. Wschodzące wówczas młode seniorki tj. Arleta Podolak, Ania Borowska czy Karolina Pieńkowska obecnie tworzą trzon reprezentacji kobiet.

Przystanek nr 5 – Włocławek. Życie po Igrzyskach

Aneta zakończyła pracę na stanowisku trenerki kadry w grudniu 2016, wraz z wygaśnięciem kontraktu. Pomimo ponownych namów, “Szczepa” nie złożyła ponownie swojej kandydatury. Złożyło się na to wiele czynników, m.in.: zmiana władzy w PZJudo, co wiązało się z brakiem jednego spojrzenia na szkolenie zawodników. Sama wspomina ten okres jako bardzo trudny, bo oprócz ciągłych wyjazdów, bardzo dużo czasu poświęcała “papierom”. Do tego dochodziła presja przed Igrzyskami, zmęczenie psychiczne. Po powrocie do Włocławka potrzebowała przerwy na odpoczynek, musiała ponownie nabrać świeżości i chęci do trenowania innych. Wróciła do grupy, którą stworzyła jeszcze przed Rio de Janeiro, do zawodniczek, które były na wyższym stopniu sportowym – Wiktorii Tomczak i Angeliki Szymańskiej. Ta druga walczyła w ostatni weekend o brąz Pucharu Świata, a ostateczne zajęła 5 miejsce. “Gdyby ktoś zobaczył nasze warunki treningowe, mógłby się zdziwić, że Angelika dotarł tak daleko” – uśmiecha się Aneta. Niestety, widząc podejście wielu trenerów w Polsce, Aneta zastanawia się nad zmianą stylu pracy. Wciąż realizuje się jako trener. Jej największą nadzieją jest Angelika – inwestuje w nią całą siebie i skupia się na jej rozwoju sportowym. Walczy dla niej o każdy grosz, jeździ na wszystkie zawody oraz campy (również te zagraniczne). Aneta ma również inny cel, związany z bazą treningową – wciąż czeka na decyzję władz miasta odnośnie sali, którą zmieniono by w dojo. “Nawet medal olimpijski nie pomógł przy podjęciu decyzji przez władze miasta. Kiedy już mamy wszystko załatwione, przychodzą nowe wybory i zaczynamy od nowa”. Zapewne lepsze warunki treningowe ponownie wzbudziłyby w Anecie zapał do pracy. Tym bardziej, że Aneta mogłaby część prac budowlanych wykonać sama – to jej hobby. Śmiałyśmy się, że w celu odstresowania szpachluje, a w czasie wolnym maluje ściany. “Kiedy już weszłam w sport, moim światem było judo. To samo widzę u Angeliki. Widzę jak poświęca się, jak mocno trenuje. Wtedy też i ja poświęcam się w 100% dla niej. Nie widzę potrzeby rywalizacji np. w Mastersach, bo emocje przeżywam jako trenerka, po drugiej stronie maty. Judo to moje życie, judocy to moja rodzina, zawodnicy to moje dzieci.” – kończy rozmowę Aneta. Każdemu życzę tak oddanego trenera! A na koniec przytoczę kilka bardzo ważnych wskazówek dla każdego trenera (i nie tylko), które wymieniła moja rozmówczyni:
  • Zaufanie i więź trenera z zawodniczką jest najważniejsze.
  • W sporcie wyczynowym nie ma półśrodku.
  • Im cięższe warunki, tym bardziej się człowiek mobilizuje.
  • Uwielbiam judo, chcę się rozwijać, czerpać wiedzę od innych.
  • Jestem szczęśliwa.

Sore made.

 

 

Tagged , , ,