Jak mieć dzieci i nie oszaleć? Cała prawda o kursie Oli Budzyńskiej – Mama ma czas!

Przed przeczytaniem i kupnem kursu zapoznaj się z treścią wpisu bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy wpis niewłaściwie odebrany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu (i Twoich dzieci).

Jesteś rodzicem, młodym rodzicem. Twoje życie radykalnie się zmieniło, plany…haha jakie plany?! Dzieci dyktują warunki, jesteś totalnie uzależniony, co będzie to będzie. Kto tak ma?

Po urodzeniu dzieci dobre rady spływały na mnie z częstotliwością światła. “Otwórz okno, zamknij okno, nałóż skarpetki, nie dawaj tego/śmego, woda za zimna, woda za ciepła….AAAA. Już wtedy postanowiłam, że moje dzieci = mój problem. I to tylko ode mnie będzie zależało jak je wychowam, jak będą się zachowywały, co będą jadły itp. O jak szybko życie zweryfikowało moje plany…Zosia poszła do przedszkola, Oliwka przechodzi bunt, ja mam ambicje łączyć kilka ról życiowych i zaczyna się problem. I tu “z pomocą” nadchodzi Ola Budzyńska – matka 2 synów (w wieku szkolnym), aktywna kobieta – kolarka, podróżniczka i zapewne ekstrababeczka. Tworzy kurs dla Mam/Rodziców, gdzie znaleźć można wiele pomysłów i tricków jak radzić sobie z codziennością. Jest jedno (a nawet 10) ALE…

10 powodów, dla których nie warto kupować tego kursu

  1. “Podpowiem Ci, jak wyciszyć wyrzuty sumienia i poczucie winy” mówi Ola w drugim module kursu. Mi tam nie przeszkadza, kiedy jestem w toalecie z dziećmi. I to tylko po to żeby czuły się dobrze i nie płakały pod drzwiami. Poza tym zasypianie ze zmęczenia w łóżku dzieci to normalna sprawa, a po zakazaniu dzieciom obejrzenia bajki wyrzuty sumienia dręczą mnie pół nocy. Wolę tego uniknąć i dlatego robię WSZYSTKO czego zażyczą sobie moje pociechy.
  2. W jednym z pierwszych ćwiczeń (a jest ich kilka) Ola pyta: “Jakie obecnie jest Twoje największe wyzwanie związane z czasem i organizacją?”. Moje? Organizacją? Wszystko u nas dzieje się spontanicznie,
  3. W kolejnym (trzecim) module Pani Swojego Czasu uczy jak ustalać priorytety i wyznaczać granice. Ale ja się kierują zupełnie inną maksymą. Wychowanie bezstresowe! Chcesz loda – masz loda. Nie chcesz sprzątać – ja posprzątam. Dziecko nie powinno się stresować, także moimi priorytetami są priorytety moich dzieci.
  4. Czwarty i piąty moduł kursu są dla mnie najbardziej zabawne. Jest bowiem o planowaniu i uzupełnianiu kalendarza. Dołączone są do niego kalendarze, plannery – przecież moje córki nie potrafią pisać :D. Wyznaczać im zadania do wykonania? Żebym później usłyszała, że jestem złą matką. O nie! Nie polecam!
  5. Jednym z załączników do modułu piątego jest tabela z wymienionymi czynnościami, jakie dziecko powinno umieć w wieku od 2 do 12 lat. Według niej Oliwka (2 latka) powinna odkładać zabawki na miejsce. I co – ja potem mam za nią latać i poprawiać? Wolę od razu sama je dobrze ustawić! Trzyletnia Zosia, natomiast, powinna karmić zwierzęta domowe (jeszcze nasz pies zdechnie i będzie…) oraz mieszać ciasto (tak, jasne).
  6. Ola radzi, aby się lepiej zorganizować, należy wcześniej wstawać (haha). Mówi też o wspólnym decydowaniu o daniach, które będziemy jeść. Mi tam pasuje ciągłe jedzenie bananów i lodów. Pani Swojego Czasu pisze też o gotowaniu większych ilości np zup i dodaje “A jeżeli mu się nie podoba – niech nie je” – ja do czegoś takiego nie mogę dopuścić! Olu – co z Ciebie za matka?!
  7. W siódmym module Olę zastępuje Joanna Baranowska – Prekursorka Pozytywnej Dyscypliny w Polsce. Pozytywna dyscyplina – oksymoron. Albo pozytywna, albo dyscyplina. Chyba, że chodzi o taką dyscyplinę sportową np. judo – jak tak, to tak. Judo jest pozytywne!
  8. Do kursu dodanych jest mnóstwo bonusów. Po pierwsze – siedem modułów – kto ma czas na to wszystko?! Po drugie – 8 (słownie osiem) bonusów…Kiedy już dzieci pójdą na studia, to wtedy do tego usiądę…A teraz będę się tylko frustrować, że nie mam czasu na przeczytanie tego wszystkiego! I co to w ogóle za bonusy? “Jak zachęcać dzieci do czytania książek” – przecież ja im czytam! “O rytuałach zasypiania” – a to nie tak, że szaleją aż nie padną?
  9. Jeden z bonusów rozśmieszył mnie najbardziej – od Zuzi ze Szpinak robi ble. Mówi on o tym jak nakarmić niejadka. Moje dzieci jedzą banany i lody bez problemu.
  10. Ola wciąż podkreśla, że picie CIEPŁEJ kawy jest u niej rytuałem, to czas dla niej, nikt nie może jej przeszkadzać. A ja nawet polubiłam zimną kawę…A Ty?

A teraz, jaka jest prawda?

Fakt, od urodzenia dziewczynek życie zmieniło się. Początkowo one dyktowały plan dnia, ale nadszedł w końcu czas (około 2 roku życia maluchów), że to MY planujemy, działamy, pozwalamy na samodzielność z wiarą, że to zaprocentuje na przyszłość. Kto mnie śledzi na Instagramie wie, że dziewczynki jedzą zdrowo i bez problemów. Te banany i lody też są, ale nie non stop ;). Do tego, bardzo ważny dla mnie, jest MÓJ CZAS. Wyjście na trening pobiegać, na koncert, spotkać się ze znajomymi to istotna część w planie dnia. Dzieci są pod opieką taty, a ja ładuję akumulator. A i odrobina tęsknoty nikomu nie zaszkodziła.

Jestem częścią kursu!

Ola zaprosiła mnie do stworzenia jednego z bonusów kursu Mama ma czas! To wielki zaszczyt trafić do grona takich blogerek jak: Nebule czy Wikilistka. Dziewczyny zrobiły ekstra bonusy. Ja odpowiedzialna byłam za część sportową – przedstawiłam ćwiczenia wzmacniające partie mięśniowe nóg, ramion, brzucha i pleców, które możesz wykonać ze swoim maluchem w domu. Ale hitem i odkryciem kursu jest pozytywna dyscyplina. Nieświadomie stosowałam ją w życiu, ale też na treningach judo. W kursie podanych jest mnóstwo przykładów:

  • jak nauczyć dziecko samodzielności,
  • jak mówić, aby spełniało nasze polecenia,
  • jak wspierać je w działaniach…

Jestem pewna, że dzięki wprowadzeniu zaleceń Oli i Asi w życie, będziemy mieli je lepiej zaplanowane, każdy będzie miał czas dla siebie i przede wszystkim, będziemy mieć więcej czasu na wspólne wyprawy rowerowe, treningi na macie czy podróże z dziećmi!

Prezent od JudoMamy!

Dla każdego kto kupi kurs Mama ma czas mam specjalny prezent! Dzień dziecka niebawem, a ja dorzucam spis 10 sportowych gadżetów, które dadzą Ci chwilę spokoju. Uwaga – wszystkie zostały przetestowane na moich córeczkach 🙂 Jestem częścią tego kursu, więc wrzucam Wam link, z którego polecam Wam kupić kurs, a mi zostanie “odpalona” część z zakupu 🙂 Gram w otwarte karty – kupując kurs „Mama ma czas” z wykorzystaniem mojego linka afiliacyjnego, wasze dane zostaną przekazane mi przez Panią Swojego Czasu w celu dostarczenia bonusu obiecanego za zakup. Prezent będzie w postaci pdf – jeszcze zdążycie kupić go przed Dniem Dziecka!

 

 

 

 

8 myśli na temat “Jak mieć dzieci i nie oszaleć? Cała prawda o kursie Oli Budzyńskiej – Mama ma czas!

  1. Myślę, że kurs, który stworzyłyście będzie świetnym materiałem do pracy nad organizacją życia rodziców oraz ogarnianiem czasem trudnej rzeczywistości, w której żyjemy 😀

Dodaj komentarz